Tantra

Tak do końca nie wiem, co oznacza to słowo. Natomiast wiem, że podążając za wibracją tego, co się w nim zawiera, odnalazłam to, co od dawna żyło w mojej duszy i sercu.

Odkryłam nieskończone przestrzenie wolności. Mądrość i swobodę wyrażania się. Odkryłam, że można tak po prostu. Tak jak zawsze przeczuwałam, że powinno być. Podążając za słowem Tantra, przebudziłam się do siebie na nowo. Pozwoliłam sobie odważyć się żyć tak jak chcę i tak jak tego potrzebuję. Odważyłam się zaufać temu, co zawsze brzmiało w moim sercu. 

Tantra to wielka skarbnica darów, które my sami niesiemy dla siebie nawzajem. To przestrzeń. To źródło. To manifestacja. To zbiór technik. Rytuały. Mądrość tych przed nami. To wielki ocean definicji człowieka i jego natury. 

Rozgośćmy się w tym oceanie. Pozwólmy sobie być sobą. Poszerzajmy się. Transformujmy. Otwórzmy się na zmianę. I na siebie niepoznanych. Pozwólmy sobie czerpać z darów, którymi jesteśmy i do których manifestacji zostaliśmy powołani. Bądźmy siebie pewni. Bądźmy w sobie zakochani. Oddajmy siebie sobie.

Tym jest dla mnie Tantra.
Niezbadanym obliczem Boga, który jest wszędzie, który wie wszystko. I nie trzeba go definiować. Po prostu z nim Być.